Darth Rydzyk, Epizod 74 - "Pelé Pelé kaczki do domu."

Wielcy piłkarze, część II:
Pelé, właśc. Edson Arantes do Nascimento (ur. 23 listopada 1940 w Tres Coraçoes) - brazylijski piłkarz uważany za piłkarskiego króla wszech czasów.

Karierę piłkarską rozpoczął w 1956 r. w Santos, gdzie w wieku 15 lat zagrał w spotkaniu międzynarodowym. W 1958 r. stał się najmłodszym mistrzem świata - miał 17 lat i 235 dni, gdy reprezentacja Brazylii zdobywała mistrzostwo. W 1974 r. dołączył do New York Cosmos, gdzie grał do 1977 r.

Pelé z 12 bramkami jest na trzecim miejscu listy najskuteczniejszych strzelców Mistrzostw Świata. Poza tym jest jedynym piłkarzem, który ze swoją drużyną aż trzykrotnie zdobywał Puchar Świata (1958, 1962, 1970). Karierę czynnego piłkarza zakończył mając na koncie 1281 goli strzelonych w 1363 meczach. W trakcie 92 meczów w reprezentacji Brazylii strzelił 77 bramek. Oprócz trzykrotnego Pucharu Świata dwa razy zdobył Puchar Interkontynentalny i Klubowy Puchar Ameryki Południowej. W 1999 r. Międzynarodowy Komitet Olimpijski ogłosił go najlepszym sportowcem XX wieku. Pelé jest także Ambasadorem Dobrej Woli UNESCO.

Mało kto wie, że tak zwany pele, jest w rzeczywistości hybrydą - mieszanką kosmity z człowiekiem gatunku ludzkiego, co samo w sobie jest istotnie niepokojące. Bo jeśli tak znamienity piłkarz nie jest człowiekiem z krwi i kości, tylko półkosmitą z plazmy i próbówki, to czy inni znaczący dla rozwoju ludzkości ludkowie nie byli czasem nie teges? I czy zatem nasza cywilizacja nie została zbudowana przez kosmitów? Doprawdy, dreszcze człowieka przechodzą. Wracając do bohatera dzisiejszego odcinka (tzn. piłkarza-bohatera, bo bohaterem jest ZAWSZE Rydzinho), śmiała teza o jego pochodzeniu jest wynikiem wieloletnich analiz przeprowadzanych przez pułtuski oddział Sanepidu, który na potrzeby badań rozwinął nawet technologię wizualnego rozpoznawania kosmitów metodą "to ten to ten, panie władzo!". I z badań jasno wyszło, że człowiekiem to on nie jest. I nie był.

Jednocześnie śpieszymy z zapewnieniami, że wszyscy pozostali bohaterowie naszego komiksu ludźmi są, zawsze byli, i o ile nam wiadomo, nie planują większych zmian w tym temacie w najbliższym czasie. No, może oprócz Tadeusza, który może wkrótce awansować, a jak powszechnie wiadomo, nad Tadeuszem to już tylko Pan B.

Jakie to sprawy są niby takie ważne:
Jak to jakie? Opium dla tłumów, rząd dusz piłkarskich, celebracja magii futbolu, i tym podobne. Znaczy się, mistrzostwa świata we piłkiem. Nożnom. Swego czasu była propozycja, żeby zgłosić Tadeusza do FIFY i powiedzieć im, że on jest lepszy (bo jest, w końcu to jest TADEUSZ), i w związku z tym nie ma sensu bawić się w te zawody, i lepiej zorganizować msze na tych stadionach (i przed tymi kamerami rzecz jasna). Niestety, szczwany ten fortel mający na celu propagowanie Jedynej Słusznej Religii nie udał się, bo tak zwana fifa postanowiła sprawdzić umiejętności naszego Ojca Dyrektora... A przecież w sutannie dryblować się nie da! Tadeusz Rydzinho bronił się jak mógł, nawet remisował, ale ostatecznie poległ. Notabene, wszyscy piłkarze, którzy wystąpili w drużynie tak zwanej reszty świata w owym pamiętnym meczu, objęci zostali ekskomuniką, i miejsca w pierwszej jedenastce piekła mają bankowo. Bo w piekle selekcja jest jasna. Nie tak jak u Janasa. Amen.