Darth Rydzyk, Epizod 92 - "Dyplomacja - odcinek w zasadzie prorządowy."

Samozdrada to nie samogwałt:
Smutny to dzień, że zmuszeni jesteśmy stanąć prawie po stronie rządu. Na całe szczęście możemy wskazać winnych - Amerykanie, oczywiście. A wszystko przez tego ich wiceambasadora. No więc miejmy to już za sobą. Tak, nasi rządzący mają rację, Ameryka nie powinna nam się wpieprzać w nasze brudne sprawy wewnętrzne. Niemniej są pewne "ale", które zaraz wyliczymy:
- Póki co nie mamy paszportów dyplomatycznych Białorusi. Nawet zwykłych nie mamy. Może będziemy mieli, ale najpierw będziemy musieli poprosić Łukaszenkę o azyl - jak w końcu rząd się do nas dobierze - niemniej wydaje się nam, że takie notatki jak ta, są raczej utrzymywane w tajemnicy przed prasą. Ale może się nie znamy na dyplomacji.
- Premier występujący w telewizji powinien raczej bardziej poczuwać się do odpowiedzialności za swój rząd, a nie udawać, że jest do niego w opozycji.
- Wiemy, że to Amerykanie wymyślili "inteligentny projekt". Ale wierzymy też, że Ameryką rządzą jednak ludzie nieco bardziej rozgarnięci. I tacy ludzie mogą faktycznie patrzeć z pewnym... takim... brakiem szacunku na człowieka, który reprezentuje kreacjonistyczną wizję świata z ręką podniesionym w faszystowskim pozdrowieniu. Tak, mówimy o Romanie.
- Generalnie, MSZ jest chyba liderem wyścigu o tytuł "Najgorszego Ministerstwa IV RP". No ale po co komu stosunki zagraniczne. Każde dziecko wie, że za granicą to tylko Niemcy, Żydzi i Rosjanie. A, i murzyni.

