Darth Rydzyk, Epizod specjalny 2- "W związku (z moheromodą)."
Najpierw krótki wstęp:

Oraz epizod właściwie specjalny (powyższy obrazek potraktujmy jako przerwę reklamową):

Wyjaśnienie:
Powyższe dzieła obrazkowe w całości są autorstwa nawróconej duszy, którą redakcja z radością przyjęła na łamy. To już pierwsza taka dusza. Tę duszę zowią Mają. I nie ma to nic wspólnego z żadnymi Majami, ani Aztekami, a już na pewno nie jest elementem reklamowym jakiś piratów. Choć jednakowoż pirates rules!
Sprostowanie:
Jednocześnie pragniemy nadmienić, że ponieważ powyższe dzieła są wyrazem twórczości artysty niezależnego i w ogóle, to redakcja informuje, że prezentowane poglądy nie są zbieżne i tym podobne ani trochę. I dodamy też z czystej przyzwoitości, że panu posłowi Kurskowi bardzo do twarzy w sandałach oraz dobrał do nich idealny kolor skarpetek. Naszym zdaniem.
Sprostowanie, cz. 2:
Niestety, w dzisiejszym odcinku nie będzie nieobiecywanego wywiadu z Irasiadem, bo Irasiad cały czas jest zdenerowany. No cóż, przysłowie tym razem się nie sprawdziło, ale z drugiej strony Irasiad to nie koń, a ten drugi to nie pan. Tylko Pan Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej (IV). W tym momencie z głośników płynie marsz tak zwanego Imperium. Autorstwa tak zwanego Williamsa. Tego od papierosów i F1.
Sprostowanie, cz. 3:
Przepraszamy za wyjątkowo słaby poziom komentarza, ale niestety zamówiona liturgia w intencji tej, co to w Afryce bije się w tam-tamy a potem wpieprza dziewice, podskakując przy tym wesoło na klepisku, wyraźnie nie przyniosła rezultatu, i nasze (czyli redakcyjne) mózgi od tygodni niezroszone deszczem marnieją na tym upale niczym wyniki potrzebne do zadania matury.